Zenon D.
-Dzień dobry Państwu. Nazywam się Zenon Diabłecki-Koszmar. Mam globus, pyzatą twarz i syna chorego
na czarną ospę. Nic to, gdy po Ukraińskim niebie leje się
łuna. A kamienice w MalmÖe są tak uduchowione czystą taflą szyb.
Niedługo usnę i obudzi mnie trzcina Li Taj Po. Wiotka
I myśląca inaczej. Podatna i smutna.
Rzucę tę prace i zajmę się studiowaniem Boga.
Już czuje ołowiany dzwonek na ciemieniu.
Jestem masochistą i neguję prawo karmy.
Gdy nie wiesz co robić-trzymaj się.
Być może wykręcam ręce zakłopotany-przepraszam!
W następujący sposób polecę na Gwiazdozbiór Łabędzia.
I jeszcze to -„grzech”- to lepkie słowo. Wszechatrakcyjne.
Moja córka rysuje rapidografem strzałki do toalet i jest w tym dobra.
Dobra jak nie wiem.
Dziś odkręcając słoik z dżemem przestraszyłem się krwi.
Czy to normalne używać kategorii >normalne<, tuż przed
wtopieniem się w grupę. Potem wszystko jest tak proste na pierwszy rzut oka.
Czytuję biografie szalonych literatów i ptaki gęgają do mnie
zachęcająco.
Mam żal do Państwa.
Nie lubię, gdy skrzypi podłoga a dentysta odwala robotę na
Łapu-capu.
Gdy byłem chłopcem pragnąłem być dziewczynką.
Zawsze trendy. Zawsze. I choć najwyższy poziom oświecenia nie istnieje, ja jednak lubię stać na twardym gruncie.
Kraków 02 paź 09
Bogusław Duch